ORGANY U CHRYSTUSA KRÓLA

Stan na dzień 12.09.2020 r. (Cel: 750 000zł)

zebrano 638 000 zł - 85.07%

Kazanie na gorzkie żale – 10.04.2020

Na ostatnie kazanie pasyjne, pozostały ostatnie słowa Jezusa. Które były to słowa? Ewangeliści nie są jednomyślni. Mateusz i Marek zapisali tylko, że Jezus zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha. Łukasz zapisał, że tuż przed śmiercią Jezus wypowiedział słowa z psalmu 31: „Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego”. Jan natomiast zapisał, że ostatnim tchem było wypowiedziane: „Wykonało się.”

Nad tymi dwiema kwestiami pochylimy się trochę głębiej.

Obydwie Jezus wypowiada w pełni świadomości. Wie, że dokonuje się najważniejszy moment Jego misji- pojednanie ludzkości z Bogiem. Jezus w tym momencie naprawia wszystkie poprzednie przymierza, a robi to Nowym Przymierzem. Nazywany jest nowym Adamem, bo jak stary Adam zatracił jedność z Bogiem przez drzewo, tak Jezus na drzewie krzyża tą jedność odzyskuje.

Wykonało się. Cóż takiego? Już wiele wieków temu zauważono ciekawą symbolikę samego krzyża. Ma on dwie belki, które ukazują dwa wymiary tego co się dokonało: pionowy, czyli wertykalny, który wskazuje na pojednanie Nieba i Ziemi, oraz wymiar poziomy- horyzontalny, który obejmuje swoim zasięgiem całą Ziemię.

Wykonało się. Ale jak? Jezus oddał Ducha, właśnie tam, na krzyżu. To pojednanie wszystkich ludzi dokonało się właśnie w ten sposób. Ten Duch zostanie następnie posłany do ludzi, żeby nadal był pośród nas.

Może czasami żałujemy, że Jezus jako człowiek nie żyje w naszych czasach, że nie można iść do Niego porozmawiać w cztery oczy, że nie można dotknąć frędzli Jego płaszcza albo nawet napić się razem wina na weselu w Kanie. Zapominamy jednak, że właśnie po to Jezus został z nami w Eucharystii, po to oddał Ducha na krzyżu, żeby być nadal z nami, aż do ponownego przyjścia na Ziemię.

Fakt, mamy  w jakimś sensie utrudniony dostęp do Niego, bo jednak dla każdego człowieka ważne jest doświadczenie zmysłowe- dotknąć go, zobaczyć, usłyszeć… Póki co, bardziej doświadczamy go przez wiarę, choć przecież tak nie będzie zawsze. Nasza wiara, nie miałaby sensu, gdyby skończyło się na Wielkim Piątku. Na szczęście wiemy, że nastąpiła później Niedziela Zmartwychwstania. Kiedyś dla każdego z nas, nastąpi ten początek, kiedy zaczniemy doświadczać Boga w inny sposób, który zaspokoi wszystkie nasze pragnienia.

Wykonało się! To jest właśnie ten początek! Nie koniec a początek… Jezus śmiercią zabił śmierć. Pokonał ją, sprawił, że koniec stał się początkiem.

Ta wiara, którą żyjemy do czasu spotkania z Bogiem twarzą w twarz, czasem jest źle rozumiana. Niektórzy uważają, że jeśli już ktoś wierzy, Bóg uchroni go od trudności, od cierpienia, od chorób. A kiedy się okazuje, że przychodzi właśnie choroba, nadchodzi jakaś sytuacja kryzysowa, obrażamy się na Boga, bo nie uchronił nas od tego.

Prawdziwa wiara nie chroni przed cierpieniem, ale pomaga je przetrwać. Prawdziwa wiara podpowiada nam, że po Wielkim Piątku nadejdzie Niedziela Zmartwychwstania. Prawdziwa wiara jest siłą, która pozwala nam w sercu powiedzieć: Boże, jest mi trudno, ale Tobie oddaję to wszystko, bo wiem, że dzięki Tobie powróci jeszcze radość, powróci szczęście, nawet jeśli nie teraz na Ziemi, to kiedyś, gdy będzie już tylko szczęście wieczne.

W tych trudnych momentach nie bójmy się jednak wołać do Boga o pomoc, już teraz na Ziemi. Z relacji ewangelisty Łukasza wiemy, że tuż przed słowami: „Ojcze w Twoje ręce powierzam ducha mego”, zasłona przybytku się rozdarła na pół. Za tą zasłoną w świątyni było miejsce najświętsze, w którym był sam Bóg i tylko raz w roku, jeden wyznaczony kapłan, mógł do tego miejsca wejść. To ma uświadomić nam, że od momentu śmierci Jezusa, mamy wszyscy szczególny dostęp do Boga. Zostaliśmy z Nim pojednani i jako ludzie ochrzczeni, którzy jesteśmy włączeni w to dzieło Jezusa, możemy się poczuć tak zaszczyceni jak ten kapłan, który stawał przed Bogiem. Jesteśmy nawet w jeszcze bardziej uprzywilejowanej sytuacji, bo nie mamy takich limitów, jak jeden dzień w roku. Żeby było tego mało, nie tylko możemy spotkać się z Bogiem w kościele, ale możemy się Nim karmić!
Taki właśnie pokarm Jezus zostawił nam na drogę naszego życia. Zostawił nam go po to, by tak jak w Jego przypadku, śmierć była również dla każdego z nas nie końcem, a początkiem.

Dk. Adrian